Gazeta Wyborcza"W dzień i w nocy"
Gazeta Wyborcza - Tadeusz Piersiak 13-03-2000

 

POWÓDŹ. Sytuacja się stabilizuje


Fot. Leszek Pilichowski
Płytka zazwyczaj Warta w Korwinowie miała ponad trzy metry głębokości


Strażacy i płetwonurkowie w sobotę po południu przerwali poszukiwania mężczyzny, który w piątek wpadł do Warty w Korwinowie. Nadal nie wiadomo, kim był i czy rzeczywiście nie żyje.

Jak informowaliśmy, w piątek około godz. 15.30 Andrzej Jelecki - zastępca wójta gminy Poczesna - oglądał wezbraną Wartę. Był przy jej odcinku w Korwinowie, szczególnie zagrożonym wylaniem. Warta płynie tam ciasną pętlą zakoli i wąskim korytem. Nagle zobaczył mężczyznę, który na grobli między już powstałymi rozlewiskami zachwiał się i wpadł w nurt rzeki. Po chwili widział go jeszcze na mieliźnie, gdzie usiłował wydostać się z wody. Jednak silny prąd znowu porwał mężczyznę. W opinii strażaków, którzy pół godziny później byli na miejscu - przy tej temperaturze powietrza i wody już wtedy prawdopodobnie nie żył.

- Akcję rozpoczęliśmy zaraz po przyjeździe na miejsce - mówił nam w sobotę mł. kapitan Wojciech Krawczyk, dowodzący strażakami. - Prowadziliśmy ją również w nocy. Pływamy dwoma pontonami motorowymi, załogi zmieniają się co dwie godziny.

Początkowo strażacy przeszukiwali bosakami koryto rzeki, między kładką a mostem na Bugaju. Od sobotniego ranka postanowili ograniczyć poszukiwania do odcinka między kładką a mostkiem w Słowiku. - Warunki są bardzo trudne - oceniał Marcin Kuźnicki, dowodzący sekcją płetwonurków Ochotniczej Straży Pożarnej. - Próbowaliśmy schodzić do wody, ale o nurkowaniu nie ma mowy. Płytka zazwyczaj Warta ma teraz ponad trzy metry głębokości, tak że z trudem sięgamy dna bosakiem. Woda jest bardzo brudna, niesie różne rzeczy.

Około godz. 14.00 dowódca postanowił przerwać poszukiwania. Przynajmniej do momentu, kiedy woda opadnie. Tymczasem popołudniu przy nieustannych opadach śniegu z deszczem rzeka zaczęła ponownie przybierać.

- Rozpytywaliśmy z policją w okolicznych miejscowościach, ale nie sygnalizowano tam zaginięcia nikogo - dodał Wojciech Krawczyk. - Natomiast rano na moście na Bugaju odnalazła nas żona mieszkańca Bargieł. Mężczyzna koło pięćdziesiątki był na wycince lasu blisko miejsca wypadku. Nie wrócił do domu.

Policja twierdzi, że do momentu znalezienia ciała oficjalnie nie można stwierdzić nic jednoznacznego - nawet że tegoroczna powódź miała swoją śmiertelną ofiarę.

Prezydent odwołuje alarm

Tymczasem sytuacja w regionie powoli stabilizuje się.

- Można powiedzieć, że fala powodziowa już opuściła nasz teren - poinformował około godz. 18.00 Tadeusz Rąpała z Centrum Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego. - Co prawda Warta, która cały dzień opadała, teraz zaczęła powoli przybierać, ale to skutek zrzucania wody ze zbiornika w Poraju. Wszystko jest jednak w normie. W Konopce i Stradomce stan wody jest poniżej poziomów alarmowych.

W Miejskim Komitecie Przeciwpowodziowym przekazano nam, że z godz. 18.00 prezydent miasta odwołał alarm powodziowy w Częstochowie. Przypomnijmy, że obowiązywał on od piątkowego wieczoru.


powrót do spisu artykułów -->