Gazeta Wyborcza"Maluch podwodny"
Gazeta Wyborcza - Iza Estko 04-09-2000

 

PACYFIK. Szybka akcja płetwonurków


fot. Iza Estko
Auto zatopili najprawdopodobniej złodzieje


Ostrożnie, popuść linę. My go ciut podniesiemy, a ty ciągnij! - krzyczał szef płetwonurków do operatora wyciągarki. Pięciu mężczyzn dźwignęło fiata. Otworzyli drzwi, wylała się woda i maluch poszedł w górę.

Tak zakończyła się w sobotę akcja wydobywania wraku z dna Pacyfiku w częstochowskim Parku Wypoczynkowym "Lisiniec".

Dzień wcześniej grupa płetwonurków trenująca w zbiorniku natknęła się pięć-sześć metrów od brzegu na fiata 126p. Samochód był w dobrym stanie, miał nawet tablice rejestracyjne.

- Postanowiliśmy jak najszybciej wydobyć samochód, bo olej i korodująca blacha zanieczyszczały wodę - mówi Marcin Kuźnicki, szef Centrum Szkoleniowego Płetwonurków "Nautilus". Przypuszcza, że auto pochodzi z kradzieży i ktoś celowo wepchnął je do wody.

Płetwonurkowie rozpoczęli akcję o godzinie 10.00. Pięcioosobowa grupa zeszła pod wodę.

- Myśleliśmy, że będą większe kłopoty z oderwaniem wraku od dna - opowiadał po akcji Marcin Kuźnicki. - Przygotowaliśmy poduszki powietrzne, na szczęście okazały się niepotrzebne.

Nurkowie próbowali pod wodą zaczepić stalową linę wyciągarki, jednak muł, który osadził się na zatopionym samochodzie, powodował, że lina ześlizgiwała się. Zahaczając ją w końcu o belkę wspierającą silnik, podciągnięto samochód do samego brzegu. Tam dopiero założono linę, tak by można było wyciągnąć malucha w górę po 10-metrowej skarpie.

W ekipie Nautilusa była jedna kobieta: Magdalena Wrzeszcz ze studium dziennego Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej.

- Nurkuję już od roku i muszę przyznać, że ta akcja była bardzo fajna - wyznała "Gazecie". - W zeszłym roku uczestniczyłam w wyciąganiu topielca, to niestety nie było przyjemne.

Wydobywanie samochodu z dna zgromadziło wielu gapiów. - Z trzy dni temu łowiłem tutaj ryby - mówi Krzysztof Kleć, wędkarz. - Wydawało mi się, że to jakieś wzgórze piasku pod wodą, ale wcześniej go nie było. Cały czas zarzucałem tam wędkę. Ciekawiło mnie, co to jest.

- Na wiosnę wyłowili tu dużego fiata - dodaje jeden ze zgromadzonych mężczyzn. - Pamiętam, szalała nim tu taka grupka dzieciaków. Kupili go za 2 tysiące, ujeżdżali cały dzień po parkingu, a potem, jak nie mogli odpalić, to wepchnęli auto do wody. Wszystkich złapała wtedy policja.

Akcję wyciągania wraku przeprowadzono bardzo sprawnie. Po dwóch godzinach fiat stał już na brzegu.

Zaraz po wynurzeniu policjanci sprawdzili tablice rejestracyjne malucha. Okazało się, że właściciel zgłosił kradzież tego pojazdu trzy miesiące temu. Ponieważ zgłoszenie miało miejsce w II Komisariacie Policji w Częstochowie, auto zostało przewiezione na parking strzeżony przy ul. Bór i pozostanie do dyspozycji policji. O znalezisku zostanie powiadomiony właściciel.

IZA ESTKO


powrót do spisu artykułów -->