Gazeta Wyborcza"40 minut pod wodą"
Gazeta Wyborcza - Wioleta Bąk, Marcin Kuźnicki 22-07-2003

 

Śmierć w gliniance

Na Adriatyku utopił się wczoraj 22-letni mężczyzna. Nim wyciągnięto go na brzeg, przebywał pod wodą co najmniej 40 minut. Mimo to część plażowiczów miała pretensje do ratowników, że nie podjęli prób reanimacji.

Upały przyciągnęły nad Adriatyk tłumy ludzi. Mimo że oficjalnie nie ma tam kąpieliska, wiele osób weszło do wody. Tuż po godzinie 17 podniósł się krzyk. - Ktoś zauważył, że pływający dotąd sprawnie mężczyzna zniknął pod wodą - relacjonuje oficer dyżurny policji.

Natychmiast sprowadzono pogotowie, a później ratowników ze straży pożarnej. Poszukiwania trwały blisko 40 minut.

- Gdy kolega chłopaka wyciągnął go w końcu na brzeg, lekarz pogotowia tylko podotykał ciało palcem i orzekł, że nie ma co ratować. Jestem tym zbulwersowana - opowiadała "Gazecie" kobieta, świadek zdarzenia. - Czemu go nie reanimowali? Widziałam na Discovery film, z którego wynikało, że można uratować człowieka nawet 45 minut po utopieniu. Tylu ludzi wyszło ze śmierci klinicznej... Dlaczego nie dano szansy temu chłopakowi?!

- Nie prowadziłem reanimacji, bo nie było żadnych wątpliwości, że nastąpił zgon - tłumaczy lekarz karetki badający utopionego. - Stwierdziłem to, sprawdzając między innymi szerokość źrenic, ich reakcję na światło. Nie było tętna... Poza tym od chwili wezwania pogotowia minęło 40 minut, ten człowiek przebywał pod wodą jeszcze kilka minut dłużej, a naukowo przyjmuje się, że śmierć mózgu następuje trzy do pięciu minut od utonięcia. W praktyce uważamy, że reanimacja ma sens jeszcze po 20 minutach. Dlatego, by nie tracić czasu, ratownicy starają się stosować sztuczne oddychanie już w czasie holowania utopionego.

Dochodzenie w sprawie utonięcia prowadzi policja.

WIOLETA BĄK

DLA GAZETY

MARCIN KUŹNICKI

nurek od kilkunastu lat, instruktor płetwonurkowania, ratownik

Czterdzieści minut po wodą to bardzo dużo. Przeciętnie już po około czterech minutach od utonięcia umiera mózg. Po siedmiu minutach bez oddechu można jeszcze człowieka uratować, ale trzeba się liczyć z faktem, że z powodu niedotlenienia mózgu może on już nie być sprawny. Owszem, słyszałem, że istnieje szansa - przynajmniej teoretycznie - uratowania osoby pozostającej pod wodą do 45 minut. Ale wasza Czytelniczka nie usłyszała chyba, że dotyczy to wyłącznie osób utopionych w bardzo zimnej wodzie. Gdy ma ona 2-3 stopnie Celsjusza, dochodzi do hibernacji, reakcje ciała ulegają spowolnieniu... Co zaś do wczorajszej tragedii: moim zdaniem lekarz-ratownik, który z pewnością ma duże doświadczenie, lepiej niż przypadkowe osoby ocenia stan ofiary. Mógł widzieć już zesztywnienie ciała topielca.

NOT. WB


powrót do spisu artykułów -->