Gazeta Wyborcza"Parking w gliniance"
Gazeta Wyborcza - Tadeusz Piersiak 16-09-2003

 

MICHALINA. W gliniance znów utopiono auta


Fot. Grzegorz Misiak
Na burcie żuka blaszanki widniał napis: Wafelek


W gliniance Michalina płetwonurkowie znaleźli malucha. Wczoraj wyciągnęli go. I żuka jako dodatek.

Spotkaliśmy się we środę potrenować - mówi Jerzy Łebek, płetwonurek z Centrum Nurkowego "Nautilius". - No i natrafiliśmy na zatopione auto.

W sobotę szef klubu Marcin Kuźnicki pokazał nam miejsce, w którym leży wrak. To ledwie kilka metrów od brzegu, na którym kończyła się polna droga. Fiacik stał na kołach na głębokości czterech metrów. Płetwonurek zajrzał do auta przez wybite szyby: nie ma w nim nic intrygującego. Natomiast trochę za samochodem leżał worek, który - sądząc z objętości - mógłby zawierać pół metra ziemniaków.

Szef zapowiedział wyciąganie "topielca" w poniedziałek. Dlatego wczoraj o 12 znowu stawiliśmy się nad Michaliną. - Wyciągać będziemy... dwa samochody - powiedział nam Kuźnicki.

Fot. Grzegorz Misiak

Maluch miał wycięte numery nadwozia

Jerzy Łebek, widząc nasze zdziwienie, powiedział: - Skoro już zebraliśmy się w sobotę, zeszliśmy do wody oznaczyć maluszka i spenetrować dno. Parę metrów w bok natrafiliśmy na żuka. Chyba widoczność była lepsza niż w środę, a może mieliśmy szczęście. Natomiast w fiaciku odkryliśmy szczupaka, najwyraźniej mieszkającego tam.

Płetwonurkowie zeszli do wody. - Żuk zniknął! - relacjonował szef płetwonurków. - Widocznie słońce ogrzało wodę i ta zaczęła się "kręcić", wzbijając muł.

Samochód oczywiście nie odpłynął w ciągu niedzieli. Ale najpierw, około 13.30 wyciągnięty został zielony fiacik. Płetwonurkowie zapięli linę samochodowej wyciągarki i autko szybciutko znalazło się na drodze. Nim jednak wyjechało, Kuźnicki wyniósł z wody tablicę rejestracyjną z literami WCU.

Po oględzinach auta okazało się, że ma związek z kradzieżą. Numery nadwozia ktoś wyciął. Pewnie również kradziony był wyłowiony około 15 żółty żuk blaszanka. Na jego burcie widać było napis Wafelek. Miał z przodu tablicę rejestracyjną - drugą do pary ze znalezioną wcześniej. Strażacy podnosili ten samochód - cięższy i stojący bokiem do brzegu - za pomocą dźwigu. Nie udało się im ustawić żuka na kołach, więc położyli go na dachu.

Obydwa auta zabezpieczyła policja, która przeprowadzi bliższe oględziny.

- Niestety, worek z tajemniczą zawartością musieliśmy zostawić - mówi Kuźnicki. - Po podniesieniu żuka woda była tak zmącona, że nic nie było widać. Ale wrócimy tu w najbliższych dniach.

To nie pierwszy przypadek zatopienia w Michalinie kradzionego samochodu. W czerwcu ub. roku wyciągnięto stąd z jeszcze większym trudem ładę - leżała bowiem na głębokości ok. 10 metrów. Glinianka aż się prosi, by stać się cmentarzyskiem trefnych samochodów - uważają płetwonurkowie. Leży kilkadziesiąt metrów od uczęszczanej ulicy Bugajskiej (szosa na Olsztyn), drogą polną można dojechać do samej wody.

Auta nie są zresztą jedynym w Michalinie żelastwem. W czasach budowy Rakowa topiono resztki rozbieranych domów i "nadwyżki" betonu. Dlatego kąpiel w takiej gliniance może być szczególnie niebezpieczna.


powrót do spisu artykułów -->