Gazeta Wyborcza"WAKACJE z dreszczykiem. Ośmiornica z wyspy Korfu"
Gazeta Wyborcza - Renata Czeladko 27-07-2004

 

Marzy ci się letnia przygoda, na której wspomnienie pokryjesz się gęsią skórką? Emocje są w zasięgu ręki.

Wystarczy poświęcić jakiś pochmurny dzień na wertowanie katalogów biur podróży i poserfować po internecie. A potem wybrać: skoki na spadochronie, galopowanie na rumaku przez pola, a może ujarzmianie deską surfingową fal oceanu.

Kobiety za burtą

W biurach podróży ucieszą się na widok klienta, który nie chce tylko leżeć na plaży czy zwiedzać starych zamków. Dlaczego? - Bo to rzadkość. Pani pierwsza zadała pytanie o wypoczynek ze sportami ekstremalnymi - mówi Tadeusz Organa z Orbisu. Biuro nie ma w ofercie takich wyjazdów. Ale jest w stanie je przygotować dla zorganizowanej grupy.

Z kolei biuro Voyage od roku ma ofertę, która zadowoliłaby amatorów sportów ekstremalnych. Przez sześć dni na wyspie Korfu można m.in. jeździć na nartach wodnych, surfować po falach, wspinać się, nurkować przy nabrzeżnych grotach, latać na glajtach i skakać z klifów do morza. A nawet zapolować pod wodą na ośmiornicę. - Ale chętnych jeszcze nie było. Może odstrasza cena? Albo brak jest fantazji? - zastanawiała się Ewa Balak z Voyage.

Za to Beata Kosowska z Agencji Turystycznej Bit Travel na własne oczy widziała, jak mężczyźni ratowali kobiety z rwącej wody. - Było to podczas spływu pontonami w Turcji. Emocje zapewnione. Niektóre panie wypadały za burtę, a panowie mogli się wykazać i je ratować. Oczywiście nikomu nic się nie stało - opowiada. Klientom oferuje się również nurkowanie w towarzystwie wielkich ryb na Dominikanie oraz skoki z tarasowych wodospadów na Kubie. - Skacze się wciąż na dół i na dół. Bez zabezpieczeń. Jedynie w towarzystwie tubylca. Wymaga to nie lada odwagi. Nie wszyscy się decydują. Ale jeśli już ktoś tego dokona, ma wielką frajdę - opowiada pani Beata.

Z Częstochowy można też wyruszyć na zdobywanie ośmiotysięczników w Himalajach. - Albo do dowolnego zakątka świata. Nie trzeba mieć przygotowania, tylko chęć przeżycia przygody i gotowość walki z wysokością. My już zadbamy o resztę, czyli przewodnika, tragarzy... - zapewnia Krzysztof Treter z agencji Trekking Sport.

Ekstremalnie regionalnie

Wcale nie trzeba jechać w dalekie kraje, by podnieść sobie poziom adrenaliny. Wystarczy wychylić nos za próg domu. Wszak Częstochowa leży na Jurze. To znakomity teren na wspinaczki. - Wspinaczka skałkowa była domeną ludzi młodych. Była. Bo coraz częściej zajmują się nią również starsi. Nawet w wieku do 60 lat. Motywy są różne, na przykład ktoś chce w kontrolowany sposób przełamać swój lęk wysokości - opowiada Krzysztof Treter.

A jeśli zbierze się grupa osób żądnych przygody, Agencja Promocji i Sportu zorganizuje dla nich przejażdżkę czterokołowcami, paintball albo kurs survivalu ze skokami na bungee. - To świetny urlop dla osób, które oczekują czegoś innego niż opalanie się na plaży. Aktywny wypoczynek ze sportami ekstremalnymi jesteśmy w stanie przygotować w dowolnym zakątku kraju - oferuje Piotr Barczyński, szef agencji.

Z kolei instruktor spadochronowy Marek Olczyk z Aeroklubu Częstochowskiego przekonuje: - Wystarczą dwie ręce i dwie nogi, by skakać na spadochronie. A strach? Niknie, gdy się jest już w powietrzu - mówi.

Skacze się nad lotniskiem w Rudnikach. Amator nie może sobie zażyczyć wylądowania np. pod oknem sąsiadki. - Ale wytrawnym skoczkom zdarzało się skakać w garniturze na swój własny ślub i lądować pod kościołem u stóp panny młodej - opowiada Marek Olczyk.

Jeśli ktoś woli wodę od lądu czy powietrza, nic nie stoi na przeszkodzie, by zanurkować w... Pacyfiku. - Nawet nie trzeba umieć pływać ani mieć własnego sprzętu. Wiek też nie gra roli - przekonuje Marcin Kuźnicki z Centrum Nurkowania Nautilus.

Pływanie w zbiorniku na Lisińcu to dopiero początek wakacyjnej przygody. Jej dalszy ciąg to np. zdobywanie patentu sternika jachtowego w Harcerskim Ośrodku Wodnym w Poraju. A potem...


powrót do spisu artykułów -->